Tchórzofretki to żywiołowe i ogromnie przyjacielskie stworzenia, stąd
wiele osób zastanawia się nad hodowlą tych zwierząt. Zanim jednak padnie
decyzja kupna fretki, warto poznać ich zachowanie, nawyki, preferencje
pokarmowe. Im więcej zgromadzi się informacji na ich temat, tym większa
jest szansa, że nie będzie się żałować chwili wprowadzenia do swojego
domu zwierzaka.
Fretki zaliczane są do niewielkich rozmiarowo
drapieżników z rodziny łasicowatych. Obok psów i kotów należą do
popularnych ssaków domowych. Żyją przeciętnie 6-10 lat, a w
sprzyjających warunkach dłużej. Fretki dają się oswoić, potrafią być
dobrymi towarzyszami rodziny. Nie można jednak nie podkreślić, że
wymagają dużej cierpliwości i poświęconego czasu ze strony właścicieli.
Ich pełna życia osobowość, wrodzona ciekawość oraz nieustanna chęć zabaw
stanowią wyzwanie dla opiekunów. Uwielbiają wspinanie się po meblach,
hasanie na wszelkich płaszczyznach. Są biegłe w otwieraniu drzwiczek
szafek, uparcie poszukując produktów spożywczych. Mają skłonności do
podgryzania kwiatów doniczkowych, ubrań i praktycznie wszelkich
artykułów wyposażenia wnętrz. Mimo zagrożeń dla dobytku czyhających ze
strony tych zwierząt, muszą być codziennie wypuszczane z klatki, która
wymaga częstego sprzątania. Tchórzofretki potrzebują minimum dwóch
godzin ruchu, okazywanej im czułości, przytulania, głaskanie i wielu
innych pieszczot. Bez nadzoru dorosłych nie powinny być pozostawione w
otoczeniu małych dzieci.
Zakup fretki może okazać się prawdziwym
utrapieniem, jeśli podejmowany jest zbyt pochopnie. Przykrym
zaskoczeniem dla wielu właścicieli okazuje się intensywny zapach
zwierzęcia, znacznie bardziej nieprzyjemny od woni kotów czy psów. W
okresie rui staje się on jeszcze mocniejszy. Równie kłopotliwa bywa
oporność fretek na naukę korzystania z kuwety. W chwilach zagrożenia
potrafią boleśnie ugryźć, a także zjeść niezabezpieczone hodowane
gryzonie. Jeśli przytoczone argumenty ani poniższy filmik Cię nie
zniechęcają, możesz śmiało rozważyć pomysł nabycia rozkosznej pociechy.
wtorek, 12 czerwca 2012
kot-najlepszy przyjaciel człowieka?
Najlepszy przyjaciel człowieka – słysząc to określenie oczami wyobraźni
widzimy psa. Nie bez powodu, wszak to stworzenie wierne, towarzyskie,
zawsze chętne do zabawy czy też wyjścia na spacer ze swoim panem. W
dodatku z psem bardzo łatwo nawiązać kontakt i zrozumieć jego zachowanie
i intencje. Zupełnie inaczej sprawa wygląda z kotami.
Zrozumieć kota
Koty… cóż, koty są jakieś inne. Przede wszystkim nie szczekają. Zdarza im się miauczeć, to prawda, ale czym jest miauczenie przy szczekaniu. W dodatku szczekanie psa ma zazwyczaj swoją łatwą do zrozumienia przyczynę. Gdy pies szczeka na obcą osobę – broni mieszkania i domowników. Szczeka, jak chce żeby mu dać jeść – przecież nie umie tego wyrazić inaczej. Szczeka, jak jego pan wraca do domu, nie potrafiąc pohamować swojej z radości. Zdarza się też, że obszczeka wychodzących gości, to z nadmiaru emocji. A kot? Kot miauczy… tak naprawdę nie do końca wiadomo dlaczego. Może chce mu się jeść? Nie… to może chce się przytulić? Hmm, ucieka? To może rzucić mu jego ulubioną zabawkę? Miauczy z nią w pysku? I dlaczego do licha miauczy zawsze o 3 w nocy? Za to bez wątpienia koty nadrabiają mruczeniem. Wystarczy takiego chwilę pogłaskać, a zaraz się zrewanżuje głębokim, jakże relaksującym terkotaniem. I od razu robi się przyjemniej.
Spacer po kociemu…
Poza tym koty nie wychodzą na spacer. A przepraszam, kotów się nie wyprowadza na spacer. Pomijam oczywiście tych desperatów widywanych z kotami na smyczy, którzy najwyraźniej zawsze chcieli mieć psa, ale kupowali po ciemku i coś nie wyszło… Ogólnie rzecz biorąc koci stosunek do spacerów wyraża się na dwa jakże różne sposoby. Może być albo całkowicie na NIE – co oznacza dosłownie „Nie wystawię nosa za próg i nawet nie staraj się mnie przekonać, czasem nie próbuj mnie wynosić na rękach, nie zbliżaj się do mnie w kurtce, nie nieeee NIEEEEE!!!”. Druga opcja brzmi mniej więcej tak „Czemu znowu zamknąłeś okno, nie wiesz, że chcę wchodzić i wychodzić kiedy tylko mi się podoba?!”. W każdym razie z kotem, w przeciwieństwie do psa, nie mamy co liczyć na jakże orzeźwiające, deszczowe spacery o 5 nad ranem.
To oczywiście nie jedyne różnice. Pies jest stworzeniem niezwykle chętnym do zabawy. Wystarczy pokazać mu piłeczkę, gumową kość, czy inną zabawkę, a uszy staną mu dęba, oczy prawie wyjdą z orbit i z walonym jęzorem będzie u twoich stóp gotowy na każdą zaproponowaną zabawę. Z kotem nie pójdzie tak łatwo. Trzeba wykazać się nie lada cierpliwością, uparcie wodząc końcem sznurka przed kocim nosem, żeby ten łaskawie się ruszył, a jak już to zrobi to po dwóch minutach i tak mu się znudzi.
Różne zastosowania ogona
Jedną z najbardziej charakterystycznych różnic między psami i kotami jest sposób wykorzystywania ogona. Do czego służy ogon psu, każdy widzi. W skrócie – działa na zasadzie radiatora z wiatraczkiem. Z tym, że radiatory odprowadzają ciepło, a psie ogony skutecznie odprowadzają nadmiar psich emocji. Po co ogon kotu? Trudno powiedzieć. Czasem nim pomacha, ale jakoś tak od niechcenia i chyba częściej, jak jest zły. Naukowa teoria mówi, że główna funkcja kociego ogona to pomoc w utrzymaniu równowagi podczas kocich szaleństw.
Kot 3d
I tym sposobem doszliśmy do rzeczy często najtrudniejszej do zaakceptowania przez osoby zastanawiające się nad zakupem kota. Kocie szaleństwa. O ile pies jest stworzeniem wybitnie dwuwymiarowym, dla kota trzeci wymiar nie jest żadną przeszkodą i możemy się go spodziewać absolutnie wszędzie. Półki, szafy, stoły i wszelkiego rodzaju zakamarki nie stanowią dla kota żadnej przeszkody, a nawet zachętę do eksplorowania otaczającej go przestrzeni. Stąd posiadacze kotów zmuszeni są do odpowiedniego przystosowania swojego mieszkania do kociego charakteru. Być może projektowanie wnętrz specjalnie z myślą o kocim towarzyszu jest pewną przesadą, jednak warto przygotować spokojny kącik na kocią kuwetę, pozasłaniać wszystkie wejścia za szafki, lodówkę itp. oraz poprzyklejać do podłoża wszelkie przedmioty stojące przy krawędzi i dające się łatwo stłuc.

Kot – nie dla każdego
Czytając ten artykuł możesz odnieść wrażenie, że koty zostały zaprojektowane na przekór wyobrażeniu idealnego przyjaciela człowieka. To prawda. Koty to wyjątkowo uparci indywidualiści, zawsze mający swoje zdanie i robiący wszystko jakby na przekór naszym oczekiwaniom. Być może właśnie dlatego sprawiają swoim właścicielom tyle przyjemności na co dzień. Koty to zdecydowanie stworzenia nietuzinkowe, które najlepiej odnajdą się u niebanalnych opiekunów.
Zrozumieć kota
Koty… cóż, koty są jakieś inne. Przede wszystkim nie szczekają. Zdarza im się miauczeć, to prawda, ale czym jest miauczenie przy szczekaniu. W dodatku szczekanie psa ma zazwyczaj swoją łatwą do zrozumienia przyczynę. Gdy pies szczeka na obcą osobę – broni mieszkania i domowników. Szczeka, jak chce żeby mu dać jeść – przecież nie umie tego wyrazić inaczej. Szczeka, jak jego pan wraca do domu, nie potrafiąc pohamować swojej z radości. Zdarza się też, że obszczeka wychodzących gości, to z nadmiaru emocji. A kot? Kot miauczy… tak naprawdę nie do końca wiadomo dlaczego. Może chce mu się jeść? Nie… to może chce się przytulić? Hmm, ucieka? To może rzucić mu jego ulubioną zabawkę? Miauczy z nią w pysku? I dlaczego do licha miauczy zawsze o 3 w nocy? Za to bez wątpienia koty nadrabiają mruczeniem. Wystarczy takiego chwilę pogłaskać, a zaraz się zrewanżuje głębokim, jakże relaksującym terkotaniem. I od razu robi się przyjemniej.
Spacer po kociemu…
Poza tym koty nie wychodzą na spacer. A przepraszam, kotów się nie wyprowadza na spacer. Pomijam oczywiście tych desperatów widywanych z kotami na smyczy, którzy najwyraźniej zawsze chcieli mieć psa, ale kupowali po ciemku i coś nie wyszło… Ogólnie rzecz biorąc koci stosunek do spacerów wyraża się na dwa jakże różne sposoby. Może być albo całkowicie na NIE – co oznacza dosłownie „Nie wystawię nosa za próg i nawet nie staraj się mnie przekonać, czasem nie próbuj mnie wynosić na rękach, nie zbliżaj się do mnie w kurtce, nie nieeee NIEEEEE!!!”. Druga opcja brzmi mniej więcej tak „Czemu znowu zamknąłeś okno, nie wiesz, że chcę wchodzić i wychodzić kiedy tylko mi się podoba?!”. W każdym razie z kotem, w przeciwieństwie do psa, nie mamy co liczyć na jakże orzeźwiające, deszczowe spacery o 5 nad ranem.
To oczywiście nie jedyne różnice. Pies jest stworzeniem niezwykle chętnym do zabawy. Wystarczy pokazać mu piłeczkę, gumową kość, czy inną zabawkę, a uszy staną mu dęba, oczy prawie wyjdą z orbit i z walonym jęzorem będzie u twoich stóp gotowy na każdą zaproponowaną zabawę. Z kotem nie pójdzie tak łatwo. Trzeba wykazać się nie lada cierpliwością, uparcie wodząc końcem sznurka przed kocim nosem, żeby ten łaskawie się ruszył, a jak już to zrobi to po dwóch minutach i tak mu się znudzi.
Różne zastosowania ogona
Jedną z najbardziej charakterystycznych różnic między psami i kotami jest sposób wykorzystywania ogona. Do czego służy ogon psu, każdy widzi. W skrócie – działa na zasadzie radiatora z wiatraczkiem. Z tym, że radiatory odprowadzają ciepło, a psie ogony skutecznie odprowadzają nadmiar psich emocji. Po co ogon kotu? Trudno powiedzieć. Czasem nim pomacha, ale jakoś tak od niechcenia i chyba częściej, jak jest zły. Naukowa teoria mówi, że główna funkcja kociego ogona to pomoc w utrzymaniu równowagi podczas kocich szaleństw.
Kot 3d
I tym sposobem doszliśmy do rzeczy często najtrudniejszej do zaakceptowania przez osoby zastanawiające się nad zakupem kota. Kocie szaleństwa. O ile pies jest stworzeniem wybitnie dwuwymiarowym, dla kota trzeci wymiar nie jest żadną przeszkodą i możemy się go spodziewać absolutnie wszędzie. Półki, szafy, stoły i wszelkiego rodzaju zakamarki nie stanowią dla kota żadnej przeszkody, a nawet zachętę do eksplorowania otaczającej go przestrzeni. Stąd posiadacze kotów zmuszeni są do odpowiedniego przystosowania swojego mieszkania do kociego charakteru. Być może projektowanie wnętrz specjalnie z myślą o kocim towarzyszu jest pewną przesadą, jednak warto przygotować spokojny kącik na kocią kuwetę, pozasłaniać wszystkie wejścia za szafki, lodówkę itp. oraz poprzyklejać do podłoża wszelkie przedmioty stojące przy krawędzi i dające się łatwo stłuc.

Pro-kocie projektowanie wnętrz (http://dornob.com).
Kot – nie dla każdego
Czytając ten artykuł możesz odnieść wrażenie, że koty zostały zaprojektowane na przekór wyobrażeniu idealnego przyjaciela człowieka. To prawda. Koty to wyjątkowo uparci indywidualiści, zawsze mający swoje zdanie i robiący wszystko jakby na przekór naszym oczekiwaniom. Być może właśnie dlatego sprawiają swoim właścicielom tyle przyjemności na co dzień. Koty to zdecydowanie stworzenia nietuzinkowe, które najlepiej odnajdą się u niebanalnych opiekunów.
jak nakarmić żółwia?
Chyba niewiele jest osób, które nigdy w życiu nie opiekowały się -
choćby przez krótki czas -jakimś zwierzęciem. W większości współczesnych
domów jednym z lokatorów jest czworonożny przyjaciel człowieka - pies, a
nieco rzadziej - chodzący własnymi drogami kot. Jednak na tych dwu
zwierzętach lista domowych, czy raczej „udomowionych” stworzeń
oczywiście się nie kończy. Hoduje się dziś w domach również różnego
rodzaju gryzonie, a także najrozmaitsze gatunki ryb, ptaki, a nawet
gady, takie jak węże czy żółwie wodno-lądowe, czy lądowe. Te ostatnie
obecnie pojawiają się w sklepach zoologicznych, niezwykle rzadko, w
większości wypadków otrzymać je można tylko na zamówienie.
Swoją drogą, warto wspomnieć, że jeszcze kilkanaście lat temu głośno
było o nielegalnym handlu żółwiami lądowymi, przechowywanymi w
niehumanitarny sposób. Jednak to, czy żółw jest dostarczany do nabywcy w
sposób dla niego „dogodny” czy nie, to dopiero początek problemu. Sama
hodowla bowiem wymaga przede wszystkim zdobycia odpowiedniej wiedzy.
Żółwiowi lądowemu zapewnić należy odpowiednio duże terrarium, piasek,
optymalną dla niego temperaturę, specjalną lampę i - nie zawsze łatwe do
zdobycia - pożywienie… Jednym z najpoważniejszych i najbardziej
brzemiennych w skutki błędów popełnianych podczas hodowli lądowych żółwi
jest karmienie ich samą tylko sałatą. Roślina ta ma bardzo mało
wartości odżywczych. Niedostarczenie żółwiowi odpowiedniej ilości
witamin prowadzi z kolei do awitaminozy, a ta powoduje m. in. deformację
skorupy, spowodowaną nieprawidłowym jej wzrostem. To w konsekwencji
powoduje, że zwierzę może mieć problemy z chodzeniem, ponieważ
nieodpowiednio wykształcona tylna, dolna część skorupy sprawia, że w
pewnym momencie żółw zamiast poruszać tylnymi łapami ciągnie je za sobą,
przez co chodzi wolniej, co z kolei źle wpływa na perystaltykę jelit.
Dlatego dieta żółwia lądowego musi składać się z roślin bogatych w
wartości odżywcze, np. brokułów, czy jarmużu. Wzbogacana powinna być
specjalnym pożywieniem tworzonym specjalnie dla żółwi, które, nota bene,
nie każdemu właścicielowi skorupy musi smakować.
Poza tym, nawet najstaranniej dobrana dieta i najbardziej przypominające naturalne otoczenie projekty wnętrz terrariów nie zastąpią zwierzętom ich środowiska naturalnego i zawsze będą tylko jego atrapą, produktem zastępczym, półśrodkiem.
Takie, banalne pewnie stwierdzenie otwiera drogę do – prowadzonych już zresztą niejednokrotnie - dyskusji na temat praw zwierząt. Można się zastanawiać na przykład, czy jako ludzie mamy prawo zamykać różnego rodzaju stworzenia w klatkach, po to tylko, by można było zobaczyć je na żywo, pokazać dzieciom i spędzić ciekawie czas spacerując po ogrodzie zoobotanicznym. W końcu dla dzieci zawsze to jakaś atrakcja i przyjemność. Natomiast to, czy dla oglądanych „okazów” czas spędzany w ZOO jest rzeczą równie przyjemną, uznać należy niewątpliwie za kwestię mocno dyskusyjną.
Dlatego lepiej może warto byłoby zastanowić się nad tym, czy na pewno nie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku innych, może bardziej rozwijających atrakcji niż wycieczka po ZOO, a jako zwierzę domowe zaproponować małemu, zainteresowanemu światem zoologowi na przykład szczeniaka ze schroniska. Nawet jeśli w domu jest już jeden pies, może warto zaopiekować się drugim, zamiast sprowadzać z dalekich (znacznie cieplejszych!) krajów niełatwego w utrzymaniu żółwia.
Swoją drogą, warto wspomnieć, że jeszcze kilkanaście lat temu głośno
było o nielegalnym handlu żółwiami lądowymi, przechowywanymi w
niehumanitarny sposób. Jednak to, czy żółw jest dostarczany do nabywcy w
sposób dla niego „dogodny” czy nie, to dopiero początek problemu. Sama
hodowla bowiem wymaga przede wszystkim zdobycia odpowiedniej wiedzy.
Żółwiowi lądowemu zapewnić należy odpowiednio duże terrarium, piasek,
optymalną dla niego temperaturę, specjalną lampę i - nie zawsze łatwe do
zdobycia - pożywienie… Jednym z najpoważniejszych i najbardziej
brzemiennych w skutki błędów popełnianych podczas hodowli lądowych żółwi
jest karmienie ich samą tylko sałatą. Roślina ta ma bardzo mało
wartości odżywczych. Niedostarczenie żółwiowi odpowiedniej ilości
witamin prowadzi z kolei do awitaminozy, a ta powoduje m. in. deformację
skorupy, spowodowaną nieprawidłowym jej wzrostem. To w konsekwencji
powoduje, że zwierzę może mieć problemy z chodzeniem, ponieważ
nieodpowiednio wykształcona tylna, dolna część skorupy sprawia, że w
pewnym momencie żółw zamiast poruszać tylnymi łapami ciągnie je za sobą,
przez co chodzi wolniej, co z kolei źle wpływa na perystaltykę jelit.
Dlatego dieta żółwia lądowego musi składać się z roślin bogatych w
wartości odżywcze, np. brokułów, czy jarmużu. Wzbogacana powinna być
specjalnym pożywieniem tworzonym specjalnie dla żółwi, które, nota bene,
nie każdemu właścicielowi skorupy musi smakować.Poza tym, nawet najstaranniej dobrana dieta i najbardziej przypominające naturalne otoczenie projekty wnętrz terrariów nie zastąpią zwierzętom ich środowiska naturalnego i zawsze będą tylko jego atrapą, produktem zastępczym, półśrodkiem.
Takie, banalne pewnie stwierdzenie otwiera drogę do – prowadzonych już zresztą niejednokrotnie - dyskusji na temat praw zwierząt. Można się zastanawiać na przykład, czy jako ludzie mamy prawo zamykać różnego rodzaju stworzenia w klatkach, po to tylko, by można było zobaczyć je na żywo, pokazać dzieciom i spędzić ciekawie czas spacerując po ogrodzie zoobotanicznym. W końcu dla dzieci zawsze to jakaś atrakcja i przyjemność. Natomiast to, czy dla oglądanych „okazów” czas spędzany w ZOO jest rzeczą równie przyjemną, uznać należy niewątpliwie za kwestię mocno dyskusyjną.
Dlatego lepiej może warto byłoby zastanowić się nad tym, czy na pewno nie jesteśmy w stanie zapewnić dziecku innych, może bardziej rozwijających atrakcji niż wycieczka po ZOO, a jako zwierzę domowe zaproponować małemu, zainteresowanemu światem zoologowi na przykład szczeniaka ze schroniska. Nawet jeśli w domu jest już jeden pies, może warto zaopiekować się drugim, zamiast sprowadzać z dalekich (znacznie cieplejszych!) krajów niełatwego w utrzymaniu żółwia.
wtorek, 5 czerwca 2012
Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą
Koty słyną z niezwykłej dbałości o czystości. Przywiązują ogromną uwagę do mycia futra, nie mniejszą wagę przywiązując do czystości misek. Ich niezwykła dbałość o higienę wyraża się też w potrzebie zakopywania własnych odchodów. Kot jest synonimem czystości. Dlatego najbardziej gwałtowne konflikty (pomiędzy kotem a jego opiekunem) wytwarzają się, gdy nagle przysłowiowy "domowy czyścioch" zaczyna załatwiać swoje potrzeby poza kuwetą. Słyszy się czasem, że kot jest wredny, złośliwy, a nawet podły. Jeśli zatem nagle zaczyna załatwiać się na przykład do łóżka swojego pana, łatwo bez głębszego zastanowienia stwierdzić, że robi to na złość. Okazuje się jednak, że przyczyn takiego zachowania może być dużo, mogą mieć podłoże zdrowotne, behawioralne, lub środowiskowe. Czasami zdarza się też, że pewne czynniki występują równolegle lub na zmianę i wtedy trudno jednoznacznie i od razu określić powody takiego zachowania. Należy wówczas działać wielotorowo. Załatwianie się poza kuwetą nie ma jednak najczęściej nic wspólnego ze złośliwością pupila. Daje on nam tylko sygnały, że coś w jego życiu przestało prawidłowo działać.
Choroba
Nasz kot może cierpieć z powodu dolegliwości związanych z chorobami układu pokarmowego lub moczowego. Może odczuwa silną bolesność na skutek zapalenia pęcherza, nerek, biegunki, czy zwyrodnień stawów. Może siusianie sprawia mu ból, (co zdarza się dość często w syndromie urologicznym kotów) i kojarząc ten ból z kuwetą, zaczyna jej unikać. Powodem może okazać się zwiększona ilość moczu przy cukrzycy lub kału (przy zapaleniu jelit). Warto zwrócić uwagę na zachowanie kota i okoliczności, jakie towarzyszą całej sytuacji załatwiania się poza kuwetą. Czy wchodząc do kuwety, kot głośno i z przejęciem miauczy, czy często odwiedza kuwetę i nic w niej nie zostawia, czy siusiając robi koci grzbiet i napina mięśnie zamiast je rozluźniać? W pierwszej kolejności należy wykonać w lecznicy weterynaryjnej badanie moczu i kału oraz badanie krwi, wykluczając bądź potwierdzając podłoże zdrowotne.
Znaczenie
Ważna jest umiejętność odróżnienia załatwiania się kota poza kuwetą od znaczenia moczem. Bywa, że kotki chcą poinformować o zbliżającej się rui i gotowości rozrodczej, kocury natomiast podkreślają natomiast w ten sposób swoją obecność na określonym terytorium. Koty znaczą powierzchnie małą ilością moczu o bardzo intensywnym zapachu. Gdy zwyczajnie "siusiają", mamy do czynienia zawsze z powierzchnią o miękkiej strukturze (np. koc, pościel) i dużą ilością moczu. Jeśli zatem kot nie jest kotem hodowlanym, to jedynym rozwiązaniem jest kastracja, aby nie utrwaliły się w kocie tzw. „złe” nawyki. Zdarza się (rzadko), że u niedokładnie wykastrowanych kotów z różnych przyczyn, np. wstąpienia się jednego z jąder, pozostaje kawałek tkanki powodującej wydzielanie hormonów odpowiedzialnych za potrzebę znaczenia.
Kuweta
Kuweta to bardzo ważny przedmiot – pozwala żyć kotu w komforcie i decyduje o naszych dobrych stosunkach ze zwierzęciem. Powodów, dla których kuweta nie wzbudza jego zachwytu, może być kilka.
1. Za mała kuweta – załatwiając swoje potrzeby, kot powinien mieć możliwość wykonania obrotów w swobodny sposób. Kupując kuwetę dla małego kotka, pamiętajmy, że kuweta nie urośnie razem z nim. Kuweta z rantem jest zawsze mniejsza, niż się wydaje, ponieważ kołnierz (rant) ogranicza ruchy kota.
2. Niewłaściwy typ kuwety – nie każdy kot chętnie korzysta z kuwety zamkniętej. Silna koncentracja zapachów i klaustrofobiczna przestrzeń sprawiają, że kot czuje się zagrożony. Staremu kotu nie będzie natomiast odpowiadać wysoka kuwety, do której trzeba wskoczyć.
3. Źle umyta kuweta – koty będą omijać kuwetę nie sprzątaną i nie mytą regularnie. Nie przesadzajmy jednak zużywaniem detergentów, a jeśli jest już bardzo stara i zniszczona, to po prostu kupmy nową.4. Złe ustawienie kuwety – dobrze, gdy kuweta stoi w zacisznym miejscu, do którego kot ma bezpośredni dostęp. Kot ma nieodpartą potrzebę bezpieczeństwa, kiedy z niej korzysta. Nie lubi też zbytniej bliskości z miejscem, gdzie je.
5. Za mała liczba kuwet – podstawowa zasada mówi, że ilość kuwet w domu = liczba kotów + 1.
6. Niewłaściwy żwirek (lub inny wypełniacz) – nie ma złotej recepty na typ żwirku, najlepiej jednak, jeśli przypomina warunki naturalne, nie pyli, nie ma ostrych brzegów i nie jest zbytnio perfumowany. Powinien dobrze się zbrylać i wchłaniać wilgoć.
7. Zbyt dużo lub za mało żwirku w kuwecie – duża ilość powoduje pewną utratę równowagi, a co za tym idzie pewności siebie, kot musi się nieźle namachać, żeby przekopać tak ogromną ilość wkładu. Mała ilość żwirku to dyskomfort, ponieważ nie da się wykopać odpowiednio głębokiego dołka, a trzeba jeszcze całość zakopać. Optymalnie grubość wkładu to około 3-5 cm, zależnie od wypełniacza.
8. Niechęć do kuwety i złe skojarzenia – wynikają niekiedy z przykrych dla kota doświadczeń. Może podczas załatwiania naturalnych potrzeb przestraszył go człowiek lub inny kot, może został nagle dorwany w kuwecie w celu podania leku, zastrzyku, może karą za załatwienie się poza kuwetą było gwałtowne wrzucenie go do niej, okraszone krzykiem właściciela, a może ktoś zdenerwowany zaistniałą sytuacją zanurzał jego nos w odchodach. My możemy już nie pamiętać takich zdarzeń lub nie przywiązywać do nich większej wagi. Z kotem niestety jest inaczej – ma kruchą psychikę, którą łatwo złamać, lecz trudno odbudować.
Stres
Nie da się wymienić wszystkich przyczyn stresu powodujących załatwianie potrzeb kota poza kuwetą, ponieważ każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Warto jednak spojrzeć na świat oczami kota, bo każda poważna zmiana w jego życiu może wywołać stres. Najczęstsze powody to:
1. Przeprowadzka – nie da się jej uniknąć. Kot czuje wielkie napięcie.
2. Ktoś w domu przybył albo odszedł – mogą to być narodziny dziecka, zakup kolejnego kota, ale też rozstanie z ulubionym domownikiem lub też innym kotem, który był „najbliższą rodziną”. To są sytuacje niezwykle stresogenne dla nas i dla naszego kota. Warto o niego zadbać w szczególny sposób (np. przez zakup ulubionych smakołyków).
3. Przemeblowanie lub przeniesienie kuwety w inne miejsce – jeśli jest to możliwe, wszystkie tego typu zmiany wprowadzajmy stopniowo, np. przesuwajmy kuwetę o parę centymetrów dziennie i uważnie obserwując reakcję kota.
4. Próby bicia lub karania kota – gazetą, krzykiem, gwałtownymi nerwowymi ruchami. Pod żadnym pozorem nie wolno tego robić!
5. Nagłe zaniedbanie kota – niepoświęcanie kotu należytej uwagi i czasu może być spowodowane nadmiarem pracy, częstymi dłuższymi wyjazdami i późnymi powrotami do domu. Kot czuje się zagubiony i opuszczony. Załatwia się wtedy najczęściej do łóżka, aby zwrócić na siebie uwagę właściciela.
6. Gwałtowna zmiana diety – może spowodować silny stres, dlatego wszelkie zmiany żywieniowe dobrze jest wprowadzać stopniowo.7. Zapach innego kota przyniesiony na butach i ubraniu – po przyjściu do domu buty chowajmy zawsze w niedostępne dla kota miejsce.
8. Nieporozumienia między kotami – przy większej liczbie kotów należy bacznie obserwować ich zachowania i wzajemne relacje. Interweniujmy jednak tylko w ekstremalnych sytuacjach.
Maluch
Zdarza się, że koty oddawane są do adopcji zbyt wcześnie, gdy nie mają trzech miesięcy. Matka kociąt nie ukończyła jeszcze nauki małego kociaka. W takiej sytuacji cały problem spocznie na nabywcy malucha. To bardzo trudne zadanie. Psy, na przykład, szkoli człowiek, to od niego zależy w dużej mierze zachowanie i dobre ułożenie psa. Koty uczy matka i tylko ona z wielką łatwością i umiejętnie przekazuje im wiedzę na temat „dobrego wychowania”. Wytłumaczenie więc maluchowi, do czego służy kuweta, może czasami być bardzo kłopotliwe, acz nie niemożliwe.
Zrozumienie i cierpliwość – to cechy, którymi powinniśmy wykazać się w sytuacji kryzysowej, jaką jest załatwianie się kota poza kuwetą. Pomóżmy naszemu kotu, bo on właśnie tego od nas oczekuje.
Yorkshire terrier
Yorkshire terrier
15 maja
2012
15:45
Maleńki, długowłosy
piesek o długim, prostym włosie opadającym po bokach ku ziemi, z przedziałkiem biegnącym
od koniuszka nosa do końca ogona. Włos
jedwabisty w dotyku, w kolorze ciemnostalowo-niebieskim z podpaleniem.
Ruchliwy i
energiczny pies rodzinny. Świetnie czuje się na kolanach właściciela. Lecz gdy
tylko ma okazję, przypomina sobie o swoich myśliwskich korzeniach.(gdy widzi
np. ptaka goni go)
Pełen temperamentu
york nie potrzebuje długich spacerów. Pielęgnacja jest trudna, kosztowna i
pracochłonna.
Ta rasa pochodzi z
Wielkiej Brytanii
Wzrost dorosłego
yorka powinien wynosić
ok. 35cm, a waga do
3,1 kg
poniedziałek, 4 czerwca 2012
dobre wychowanie
Początki agresjii Aby pies nie gryzł, mam radę...
To pewne, że pies gdy jest w wieku szczeniaka gryzie...Gdy pies gryzie, (np.rękę) daj mu do pyska zabawkę, tak aby zainteresował się nią a nie twoją (np.ręką). Gdy od początku będziesz tak uczył/a psa, to nie będzie w przyszłości problemów.
Nauka
Komend każdy pies uczy się inaczej, więc nie powiem wam jak to zrobić.

Tak jak mówiłam, każdy pies uczy się inaczej, ale zawsze do tego potrzebne są nagrody. Zacznij od obowiązkowych komend:
1.noga/ do nogi/ do mnie/ itd.itp.
2.zostaw
3.waruj
A jeśli twój pies potrafi te wszystkie 3 podstawowe komendy, to są jeszcze inne:
siad, leżeć, stój, zdechł pies, zostań, itp.itd...
Polecę jeszcze książki, które mi pomogły w wychowaniu mojego psa:
"Wybór i wychowanie szczeniaka" i "Szkoła szczeniąt" - Gwen Bailey,drugiej nie umiałam znaleźć
Seria książek "HOBBY"

nie umiałam znaleźć innej, ale znalazłam pekińczyk
"Nauka czystości psa"- Liz Palika

Subskrybuj:
Posty (Atom)





